Z wizytą u Szatana

Sobota, 22 maja 2010 roku. Dziś po raz pierwszy moi Państwo wzięli mnie w podróż poza Ornetę. Pojechaliśmy do siostry mojego Pana na urodziny jej synka Filipa, który kończył tego dnia 6 lat. Podróż minęła dość spokojnie, a na miejsce przyjechaliśmy po około półtora godzinnej podróży.

Na miejscu miła niespodzianka. Okazało się, że oprócz Filipa, siostra mojego Pana ma też młodszą córeczkę Majkę; ona jest suuper, od razu się polubiłyśmy … ale to jednak okazało się jeszcze nie wszytko, gdyż był tam też pies – taki kundelek, który nazywał się Szatan. Od razu mi ulżyło, bo już myślałam, że będę jedynym psem na tej imprezie ;-)

Po przywitaniu się z Szatanem, pobiegłam pobawić się z Majką, bo niestety mój nowy kolega był zamknięty w kojcu, a mnie nie rajcuje rozmowa przez siatkę … heh ;-)

Jak już wspomniałam wcześniej zaprzyjaźniłam się z Majką, więc pobiegłam bawić się z nią w berka. Ależ ona ma niespożyte siły … będę miała z kim pobiegać, podczas nieobecności mojego Pana Waldka ;-)

Tak fajnie nam mijał czas na ganianiu w berka, że nie zauważyłam kiedy już był czas na toast za młodego jubilata. Mama Filipa przyniosła taaaaki wielki tort z nadrukowanym zdjęciem Filipa w towarzystwie Panów pogromców duchów; ale ten chłopak ma nerwy zadawać się z duchami … brrr :-)

Potem tata Filipa zapalił na torcie świeczkę w kształcie cyferki „sześć” symbolizującej wiek Filipa i wszyscy zaczęli śpiewać mu …. Sto lat … ja też postanowiłam się przyłączyć, mimo że nie znałam wcześniej tej piosenki, ale nikt nie zauważył, że nie znałam słów ;-) Po odśpiewaniu sto lat i toaście za Filipa wszyscy dostali po kawałku tego wspaniałego tortu … ja oczywiście też dostałam kawałek – pychota ;-)

Potem znów poganiałyśmy się z Majką po podwórku … i przyszedł niestety czas odjazdu. Zrobiło mi się oczywiście smutno z tego powodu, ale zaraz Majka powiedziała, że niedługo przyjedzie do mnie – chyba nie muszę Wam mówić jaka była moja reakcja –  byłam w siódmym niebie ;-)


Przeczytaj poprzedni wpis:
Pierwszy dzień u nowej rodziny

Jeszcze nigdy żadna noc tak mi się nie dłużyła. W końcu jednak ta koszmarna noc minęła. Niestety ani dla mnie

Zamknij