Wykopki

Ostatnie dwa dni u nas były istnym szaleństwem, w szczególności dla Toresa. Nasi Państwo mieli wykopki (znaczy kopali ziemniaki ;-), w których Tores pomagał ile miał sił w łapach …

Pan Waldek ze swoim tatą uparli się, że muszą wykopać i pozbierać wszystkie ziemniaki tego samego dnia – jak powiedzieli tak też zrobili, ale powiem Wam, że gdyby nie pomoc Toresa, to nie wiem, czy poradzili by sobie tak szybko 😉

Muszę przyznać, że ten koleś to ma krzepę w łapach, ja nie dałam rady tak długo kopać 😉


Przeczytaj poprzedni wpis:
Moja pierwsza międzynarodówka

W sobotę byłam razem z Toresem na mojej pierwszej międzynarodowej wystawie, która odbyła się w Sopocie nad morzem. Jak zwykle

Zamknij