Podróż do nowego domu

W moim rodzinnym domu – Klanie Wydra – spędziłam najwspanialsze 5 miesięcy swojego szczenięcego życia, ale jak to w życiu (także malamucim) bywa, dzieci w końcu wyfruwają z rodzinnego gniazdka. Tym razem przyszła pora na mnie 😉

Pewnego dnia przyjechało do naszego Klanu Wydra dwóch panów: starszy Pan Mirek i młodszy Pan Waldek. Gdy weszli do domu usiedli przy stole i po chwili usłyszałam, jak woła mnie moja pani Ela … Kluska chodź do mnie … – tak na mnie wołano w rodzinnym domu (w rodowodzie mam wpisane imię Honey 😉 ). Nieśmiało przywitałam się z nimi i zaraz pobiegłam się bawić z moimi klanusami 😉

Przez jakiś czas Panowie opowiadali moim Państwu o tym gdzie chcą mnie zabrać. Okazało się, że chcieli, abym pojechała z nimi i zamieszkała w domu, w którym jest chora dziewczynka o imieniu Basia (28 lat), która od urodzenia choruje na porażenie mózgowe i autyzm. Moi państwo bardzo się ucieszyli, że ich “córcia” trafi do takiego domu. Ja również bardzo się ucieszyłam, że tam pojadę, bo bardzo lubię dzieci i zabawę z nimi 😉

W końcu nadeszła pora wyjazdu … Cieszyłam się, ale za razem też bałam, bo nigdy wcześniej nie jechałam samochodem. Nieśmiało wskoczyłam na tylne siedzenie samochodu, ale że nigdy wcześniej nie byłam w środku samochodu trochę się wystraszyłam i chciałam wyskoczyć przez drugie okno, tyle, że było ono zamknięte 😉 Lekko uderzyłam się przez to w nosek, ale na szczęście nic mi się nie stało 😉 Pan Waldek zobaczył, że się boję więc usiadł z tyłu razem ze mną. Około godziny 16:00 – 16:30, po czułym pożegnaniu z moim Klanem, ruszyliśmy w drogę do nowego domu.

Nie będę ukrywała, że podczas podróży bałam się, bo jak już wcześniej wspominałam, nigdy wcześniej nie jeździłam samochodem. Widział to mój nowy pan – Waldek i robił wszystko, aby minęła mi ta podróż jak najmniej stresująco …. głaskał mnie i dużo mówił, abym się nie bała. Kilka razy po drodze zatrzymywaliśmy się, bo panowie nie chcieli, abym narozrabiała im w samochodzie. Ale niestety, ja z tych nerwów nie byłam w stanie nic zrobić (… mam na myśli siusiu 😉 )

Po kilku godzinach podróży w końcu dotarliśmy do mojego nowego domu, było już dość późno, bo około godziny 22:00. Jak zwykle bałam się wysiąść z samochodu, więc pan Waldek wziął mnie na ręce i wysadził z samochodu, po czym zaprowadził na trawnik koło domu. Zaczęłam się rozglądać po nowej okolicy; po ciemku nie widać za wiele, ale wydawało się, że całkiem tu przyjemnie. W pewnym momencie z domu wyszła jakaś pani. Okazało się, że jest to mama mojego nowego pana. Jak mnie zobaczyła bardzo się ucieszyła i podeszła, aby się ze mną przywitać. Basia, dziewczynka o której wspominali już spała, więc musiałam poczekać na przywitanie jej do rana dnia następnego.

Po krótkim spacerze „na siusiu” przyszła pora na sen … ale niestety nie mogłam zasnąć na nowym miejscu. Pan Waldek przygotował mi miejsce do spania blisko swojego pokoju, ale mimo wszystko ja się bałam być sama w nowym, zupełnie mi nie znanym miejscu, więc ciągle go wołałam, aby został ze mną. Pierwsza noc jakoś minęła, ale nie spałam zbyt wiele tej nocy zarówno ja, jak i pan Waldek.


Translate »
Przeczytaj poprzedni wpis:
Saba (HONEY z Klanu Wydry)
Saba (Honey z Klanu Wydry)

Saba (w rodowodzie Honey) w domu rodzinnym wołano na nią Kluska :-) . Suka hodowlana. Jej rodzice to bardzo wybitne malamuty.

Zamknij